Menu

Syn i Tata w podróży dookoła świata

40 dni dookoła świata z małym podręcznym plecakiem. Arek l.43 i Sebastian l.13 ponad 44 tys.km 56 godz lotu 4 kontynenty i 2 marzenia.

#24 Precyzyjne wyznaczanie końca świata

synitata

Wojtek mąż Izy to konkretny gość. Przedstawił ciekawą ofertę: „Zapraszam was na marinę, zobaczycie jachty, odpalimy silnik na naszym jachcie,  bo trzeba go co jakiś czas zagrzać, zjemy śniadanie i wrócimy po południu do domu". Ale jego konkretność wyrażała się również w warunkach: "Wyjeżdżamy o 9.45, ten kto się spóźni, zaśpi, zostaje w domu.  Na nikogo nie czekam".  I tu kończąc dodał puentę: "Sebastian słyszałeś?"

Nie będzie wymówek typu: ”To przez Pana i Panią Izę bo macie dla gości super wygodne łóżko”.

 20160223_183418

   Życie w Australii jest fajne. Nie grzebie się w szafie, poszukując wielu elementów garderoby.  Zakłada się krótkie spodenki, koszulkę, sandały, bierze się butelkę wody i w drogę.  Kąpiel może być 5 minut wcześniej bo głowa szybko schnie (no chyba, że się ma włosy jak Sebastian). Zresztą zaczął mi ostatnio dokuczać w ramach odwetu. Na przykład, na moje pytanie: "co tak długo się czeszesz?" Odpowiada: "Bo mam co czesać w przeciwieństwie do ciebie Areczku". To jego "Areczku" zawsze ma jakiś podtekst. Nigdy nie powie Areczku fajnie wyglądasz albo Areczku lubię z tobą podróżować. Tylko używa tego Areczka wtedy, gdy chce dogryźć. Na przykład mówię do niego: "Te Tajki to ładne kobiety". A On z groźną miną: "Powiem mamie" i widząc moją lekko obronną reakcję śmieje się: "Co się boisz Areczku!"

 20160305_101838

Pojechaliśmy na Marine.  Nikt się nie spóźnił. Na nikogo nie trzeba czekać.  Słowa Wojtka są niczym bilet na samolot.  Nie ma zmiłuj. Spóźnisz się - nie lecisz.   Jadąc rozmawialiśmy kolejny raz o emigracji. Jedno z jego stwierdzeń zawiera się w zdaniu: "Emigracja nie jest dla każdego".  Jest w tym wiele prawdy.  Uczucie tęsknoty za polskim  stylem życia, podejściem do świąt, tradycji, języka, jedzenia, o znajomych, przyjaciołach i rodzinie nie wspominając.  Zapach drzewa eukaliptusowego nie zastąpi zapachu polskiego rzepaku na wiosnę. To co jest egzotyczne i cieszy turystę, powszednieje po jakimś czasie i tęsknota zmienia obiekt do rzeczy których się nie widzi. Smaku i zapachu polskiego jabłka nie zastąpi kilogram kiwi. Miły telefon od mamy to nie to samo co spacer z nią przez polski las pełen grzybów.  Wojtek mówi,  że ludzie "pękają" nawet po latach.  Zadałem mu więc pytanie czy nie czuje się odcięty od świata mieszkając na jego końcu.   „A co to znaczy na końcu świata?”  „No - tłumaczę - patrze na globus na mapy - pół świata trzeba zjechać by dostać się do Australii”.  Wcale nie zbiłem go z tropu. To on mnie zaskoczył przechodząc do ofensywy: „Nie czuje się odcięty - to wy jesteście daleko od świata. Ja wsiadam w samolot i po 3 godzinach jestem na Fiji. Po 4.5 mam Wyspy   Cook'a, w trakcie naszego lata lecę na narty do Japonii, a w zimę mamy Górę Kościuszki ze śniegiem.  Na safari do Afryki śmigam przez Ocean Indyjski. Przez 9 miesięcy chodzę w tshircie i krótkich spodenkach. W zimę "marznę" w 15 stopniach a przy tym nie macham łopatą przed domem  odgarniając śnieg. Hawaje na wyciągnięcie ręki,  Karaiby niewiele dalej niż dla Warszawiaków.  Gdzie jest więc ten koniec świata? 

Nie spodziewałem się,  że odpowiedź przyjdzie tak szybko. 

Zaraz po tym jak zabraliśmy syna Wojtka, Juliana po drodze na marinę i po tym jak obejrzeliśmy jacht na który nie miał wstępu nawet prezydent Kwaśniewski (Wojtek jest zdecydowanym antykomunistą).  

 20160305_101836

20160305_1233511 

20160305_102507

 Poszliśmy na obiecane śniadanie.  Po drodze spotkaliśmy młodych ludzi, znajomych Wojtka i Izy którzy serdecznie się z nami przywitali. Aneta i Sławek.  Sławek spojrzał na koszulki i stwierdził: „Oooo... Gorzów, prawie ziomale”. W szczegóły nie wchodziliśmy. Głodne brzuchy poganiały nas i Wojtka do restauracji.  Sławek z Anetą dołączyli do nas i zamówili zestaw śniadaniowy również.  Podano napoje,  okulary przeciwsłoneczne na bok.  I nagle pada w rozmowie miejscowość MYŚLIBÓRZ.

 2724051

http://www.polskaniezwykla.pl/pictures/original/272405.jpg

Znieruchomiałem - przecież to mój ukochany rodzinny  MYŚLIBÓRZ.  Gdzie dokładnie mieszkałeś? Mieszkaliśmy na ulicach które do siebie bezpośrednio przylegały (dokładnie wg pomiarów Google maps 63 metry od mojego mieszkania do mieszkania Sławka!) Jak masz na nazwisko. BUM, BUM, BUM!!!!_÷=÷÷£¥₩%@#@#!@ Nie wiem czy poczerwieniałem z intensywności niezwykłych informacji  czy zbladłem z tego samego powodu - jedno jest pewne, że część wspomnień w ułamku sekundy od razu odżyła. Spotkanie w mieście w którym mieszka 5 mln ludzi z nieznaną wcześniej parą, zupełnie przez przypadek, i to z jaką niesłychaną historią:  

„SŁAWEK! PRZECIEŻ JA BĘDĄC NASTOLATKIEM, ZAKOCHANY BYŁEM W TWOJEJ SIOSTRZE! MIAŁEM 15 CZY 16 LAT, CHODZILIŚMY RAZEM DO KINA, NA SPACERY, PISALIŚMY DO SIEBIE LISTY!  A Z TWOJĄ MAMĄ PRACOWAŁEM W TEJ SAMEJ FIRMIE!

Z którą siostrą romansowałeś , bo mam dwie? A ja znam obie ale zakochany byłem w Magdzie. Nie była to znajomość w stylu od miłości do nienawiści. Raczej pozostała w pamięci jako niewinna, młodzieńcza bez burzy hormonów i kłótni. Nawet nie byłem pewien czy trzymałem Magdę za rękę. (Magda mająca lepszą pamięć potwierdza, że jednak trzymałem). Wiem, że kupiłem jej kasetę Pet Shop Boys i pierścionek z delfinkiem. (Dzięki za przypomnienie).  Nie znałem tylko Sławka i jego taty.  Po tej wymianie informacji i uświadomieniu sobie,  że on z Aneta i ja z Sebkiem spotkaliśmy się 16000 km przez przypadek na marinie, niezwykle poprawił nam i tak dobre humory. Sławek mówi: "Arek co za spotkanie! Mam pytanie: co robicie w niedzielę?"  "Idziemy do kościoła" odpowiedziałem.  "To  fajnie my też, więc po kościele zapraszamy Was do nas do domu na barbecue.  Weźcie kąpielówki."

Hmmm...

Wojtek! Ani Ty, ani ja nie mieliśmy racji. Geograficznie nie ma końca świata.  Gdziekolwiek byśmy nie wyjechali, zawsze jest szansa, że się odnajdziemy, spotkamy, poznamy przez wspólnych znajomych.  Zrozumiałem,  że koniec świata jest w naszych sercach. W nienawiści, zawiści, brutalności, chamstwie, strachu przed obcym. Zamyka nas w domu, pokoju i oddziela od całego świata. Niby między ludźmi a jednak daleko na końcu świata w samotności i beznadziei naszych uprzedzeń i decyzji.

 

 

© Syn i Tata w podróży dookoła świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci